FANDOM


Reptilionów już nie było nad nim. Odwrócił się i zobaczył jak Reptilioni wiszą na drzewach a czarne palące się strzały przeszywały ich gardła.

Matt pomyślał-Co się stało i kto wystrzelił te strzały i jakim cudem się palą. Chłopiec zaczął biec przed siebie. Nagle poczół źe ktoś go zatrzymuje. Był to Enan.

Enan zapytał się Matta-Dokąd tak pędzisz? Widać że jesteś czymś zdenerwowany. A co ty nazywasz kamieniem lub szafirem to...-nie dokończył bo w tym momencie Matt krzyknął-Nie dam ci go! Nie dam! Matt wyrwał się i pobiegł w stronę miasta. Gdy dobiegł do swojego domu dom płonął. Nie był to zwykły ogień ponieważ w niektórych miejscach dół płomienia był brązowy. Chłopak krzyknął z pszerażeniem-Co się stało!? Nie zauważył gdy otoczyła go szafirowa aura. Bez namysłu wszedł do domu. Szukał swoich rodziców. Znalazł ich spalonych,leżących na podłodze. Zrospaczony wybiegł z domu i zaczął wołać o pomoc. Przyszło mu z pomocą kilka osób. Razem ugasili ogień. Chłopak za domem znalazł mały bukłak i sztylet. Podniósł bukłak i już chciał wylać troche na palec ale tempa strzała wytrąciła bukłak z ręki. Nagle usłyszał wołanie-Matt nie bierz tego. Matt przekręcił głowę w bok i zobaczył tą samą postać co w lesie.

C.D.N


troche bardzo krutki ale ten rozdział miał taki być.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.